czwartek, 21 lutego 2013

Rozdział 3.


*perspektywa Harrego*

Nawet nie zauważyłem, że ktoś obok mnie usiadł, byłem zbyt zamyślony. Zastanawiałem się nad wszystkim. Rozmyślałem. Ostatnio dość często mi się to zdarzało. Podniosłem głowę i zobaczyłem ją.. Był ranek o ona taka cudowna. Jak ona to robi? Wygląda niesamowicie, ale co ja wygaduje. Dlaczego mnie tak do niej ciągnie? Najwyraźniej ona lepiej dogaduje się z Niallerem, a ja przecież chciałem zacząć spotykać się z Natalie. Jednak w Kat było coś wyjątkowego, co mnie do niej przyciągało. Siedziałem i rozwalałem swoją jajecznicę po całym talerzu.
- Cześć. Jakoś nie mogłem spać.
- Wszystko w porządku? – zapytała zmartwiona.
- Jesteś zdecydowanie za ładna – wymsknęło mi się.
- Dobra, a teraz serio, co jest?
- Wszystko okey.
- Jasne. Wiesz gdybyś chciał pogadać to się odezwij.
- Gdyby coś to się odezwę.

*perspektywa Katrin*

Wstałam i poszłam odłożyć szklankę. Jeszcze raz spojrzałam na lekko smutnego Hazze i udałam się w stronę drzwi. Już miałam je otwierać, ale brat złapał mnie za nadgarstek.
- Gdzie idziesz? – zapytał zaskoczony.
- Idę biegać, biegam odkąd wyjechałeś i nie zamierzam tego tu zakończyć. Nie martw się. Wrócę za około godzinę, może trochę więcej – uśmiechnęłam się.
- Nie zgubisz się?
- Jakoś sobie poradzę.
Jeszcze trochę trwała ta rozmowa. W trakcie naszej konwersacji na dół akurat zszedł Niall. Był w koszulce i bokserkach, więc wywnioskowałam, że dopiero wstał.
- Hej Katrin, gdzie idziesz tak wcześnie? – wtrącił.
- Hej. Idę biegać, masz może ochotę?
- Na pewno nie masz nic przeciwko?
- Gdybym miała to bym cię nie wołała – uśmiechnęłam się. – To jak? Idziesz?
- Jasne, zaczekaj chwilę tylko się ubiorę.
- Widzisz, teraz nie musisz się martwić – szepnęłam do brata.
Czekałam na dole od dobrych 10 minut, a chłopaka nadal nie było.
- Niall! Możesz się pośpieszyć?! - krzyknęłam w końcu.
Po 5 minutach zszedł gotowy do wyjścia. Założył krótkie spodenki i białą koszulkę z jakimś nadrukiem, a do tego jakieś adidasy.
- Wreszcie. Myślałam, że już nie zejdziesz – powiedziałam z uśmiechem.
Obydwoje założyliśmy słuchawki i wyszliśmy. Niall wybierał drogę, ponieważ ja nie orientowałam się w tym mieście. Przebiegając przez park zauważyliśmy dużą grupę dziewczyn. Spojrzały na mnie, a po chwili na mojego towarzysza i widząc go zaczęły tak przeraźliwie piszczeć, że zagłuszyły mi muzykę w słuchawkach. Nagle blondyn wyjął mi jedną ze słuchawek.
- Mam nadzieję, że potrafisz szybko biegać – powiedział i pokazał abym się odwróciła.?
Spojrzałam za siebie i zobaczyłam około 30 dziewczyn biegnących za nami.
- Zobaczymy czy mnie dogonisz – puściłam mu oczko i gwałtownie przyśpieszyłam.
Nialler szybko był tuż obok, słońce jeszcze bardziej rozświetlało jego włosy, a niebieskie oczy pięknie się mieniły. Wyglądał niesamowicie. Chyba zorientował się, że na niego patrzę, bo nagle on również na mnie spojrzał i uśmiechnął się odsłaniając szereg swoich śnieżnobiałych zębów. Kolana się pode mną ugięły i poczułam, że się czerwienię, więc odwróciłam wzrok, aby przy okazji zobaczyć czy nadal za nami biegną. Niestety cały czas nas goniły, co gorsze było ich więcej, ale były dość daleko. Wbiegliśmy w wąską uliczkę, później kilka razy skręciliśmy. Zaczęliśmy powoli tracić siły, więc wbiegliśmy na jakieś osiedle i zaczęliśmy przebiegać między blokami, aż Niall wciągnął mnie do jakiejś klatki schodowej.
- Przepraszam, że tak wyszło – powiedział siadając na schodach.
- Nie masz, za co. To był dobry trening – zaczęłam się śmiać i usiadłam obok niego. – A teraz powiedz mi, czemu one nas goniły?
- To były fanki.
- Fanki? Czyje?
- No wiesz, moje i reszty chłopaków – mówił wyraźnie zaskoczony moim pytaniem.
- No tak. Josh mówił, że jesteście One Direction. Zapomniałam o tym.
- Jesteś całkiem inna niż te wszystkie dziewczyny, a co najważniejsze, nie traktujesz nas jak gwiazdy tylko jak normalnych chłopaków. To wspaniałe – mówił z uśmiechem.
Miał racje, dla mnie byli całkiem normalni. Horan zaczął zbliżać swoją twarz do mojej. Między nami były już tylko milimetry, gdy nagle..
- O mój Boże! Ty.. Ty jesteś Niall Horan jeden z One Direction, to niemożliwe, a ty pewnie jesteś jego dziewczyną, naprawdę do siebie pasujecie – prawie piszczała jakaś nastolatka, nie dało się jej uciszyć, cały czas mówiła. – Masz szczęście dziewczyno, on jest taki… o.. Wiem. Mogę z wami zdjęcie? Proszę, proszę, proszę, prooosze…
- Cii – powiedziałam do dziewczyny i zwróciłam się do chłopaka. – Zrobisz sobie z nią to zdjęcie.
- Ale ja chcę też z tobą – wtrąciła dziewczyna.
- Ze mną? Ale ja nie jestem nikim sławnym, jestem normalną dziewczyną.
- Nie, jesteś jego dziewczyną, czyli jesteś kimś fajnym.
- Nie jeste….
- No proosze, nie dajcie się prosić – przerwała mi dziewczyna.
- Tylko jedno zdjęcie i przestaniesz krzyczeć, dobrze?
- Tak – odpowiedziała z uśmiechem.
Wzięłam od dziewczyny aparat i zrobiłam zdjęcie, nawet ładne wyszło. Dziewczyna wyglądała na około 15 lat, ale powiedziała, że ma, 12 co bardzo mnie zdziwiło. Podpisaliśmy jej jakiś notes i zadowolona ruszyła po schodach na górę.
- Sądzisz, że możemy już iść? – zapytałam.
- Możemy spróbować.
Na szczęście nikogo już nie było i mogliśmy w spokoju wrócić do domu. Staliśmy pod drzwiami, sięgałam ręką, aby je otworzyć i wtedy Niall złapał mnie za nadgarstek.
- Muszę ci coś powiedzieć – wziął głęboki oddech. Widzisz ja…
Przerwał mu dźwięk otwieranych drzwi. Z mieszkania wychodził właśnie Zayn, który mocno uderzyłby mnie drzwiami gdybym się nie odsunęła.
- Tu jesteś – powiedział patrząc na mnie i dodał szeptem. – Twój brat już zaczął wariować. Jak głupi biegał po całym domu. Josh, Katrin przyszła!
- On chyba trochę przesadza – zaczęłam się śmiać.
- Może troszeczkę. Powinniście zobaczyć nowy numer gazety, a ja muszę już iść, bo Pezz mnie zabije jak się znowu spóźnię.
- Jasne, leć – powiedziałam do mulata i zwróciłam się do blondyna. – Kim jest Pezz?
- Perrie, to dziewczyna Zayna, wokalistka Little Mix, a wracając do tematu to chciałem ci powie…
- Gdzie wy byliście?! – przerwał mu Josh.
- Wyluzuj brat, biegaliśmy, a później uciekaliśmy przed zgrają dziewczyn – wybuchłam śmiechem. – Nie martw się tak o mnie.
Poklepałam go po ramieniu i weszłam do domu, a zaraz za mną zdenerwowany blondyn zmierzył mojego brata ostro wzrokiem.
- Jak mam się nie martwić?! Jesteś moją siostrą, a tak poza tym to jesteś najgorętszym newsem. Jesteś tu pierwszy dzień, a gazety już o tobie piszą – zaczął się śmiać.
- Że co?! Jasne, wkręcasz mnie,
- Sama zobacz – powiedział loczek podając mi gazetę.
Zobaczyłam zdjęcie z Niallem na pierwszej stronie i nagłówek „Czyżby to była nowa maskotka zespołu?”. Nie mogłam w to uwierzyć. Były tam zdjęcia jak biegamy z blondynem, jak przytulam Josha na lotnisku oraz jak Harry otwiera mi z uśmiechem drzwi limuzyny. Przeczytałam cały artykuł, był okropny. Cały czas pisali, że próbuję uwieść chłopców, ale jeden wers był najgorszy: „Dziewczyna powinna się zdecydować i wybrać jednego z nich, ponieważ zabawa uczuciami może się źle skończyć. To, któremu z nich życzycie szczęścia z nową koleżanką?”.
Świetnie – pomyślałam. – Teraz cały Londyn mnie nienawidzi.
- Ej, nie przejmuj się tym – powiedział Harry. – Jutro mamy wywiad. Na pewno o to zapytają, więc powiemy jak jest i wszystko będzie ok.
- Dzięki – uśmiechnęłam się do niego. – Idę odpocząć.
Chłopaki zaczęli rozmyślać nad wersjami, oczywiście te ich próby to głównie zabawa, a i tak pewnie wszystko będzie spontanicznie, ale niech sobie próbują. Rozśmieszyli mnie nawet trochę. Wchodziłam po schodach na górę i usłyszałam krzyk Hazzy.
- Katrin – krzyknął. – Masz czas wieczorem?
- Jasne, a co? Jednak chciałeś pogadać?
- Tak, więc bądź gotowa o 18: 00, ok?
- No dobra.
Pobiegłam do pokoju i udałam się do łazienki, by wziąć prysznic. Gdy skończyłam, wysuszyłam włosy i spięłam je w luźnego koka, następnie ubrałam się(w to co na zdjęciu obok). Udałam się do swojego pokoju i sprawdziłam czy nikt nic nie pisał. Następnie zbiegłam do kuchni i zrobiłam obie kanapki z żółtym serem i herbatę z cytryną. Usiadłam na blacie w kuchni i zaczęłam jeść i do kuchni wpadł Louis.
- Smacznego – powiedział z uśmiechem. – Serio zjesz to wszystko?
- Dziękuję. Tak zjem to wszystko – zaczęłam się śmiać.
- Wiesz jesteś tak szczupła, że sądziłem, że nie dasz rady. Jesteś jak Niall, on też tak dużo je, a wcale na to nie wygląda – jak tylko wspomniał jego imię moje kąciki ust delikatnie uniosły się ku górze, co najwyraźniej Lou zauważył. – Chyba go polubiłaś.
- Tak samo jak was wszystkich – odpowiedziałam z uśmiechem.
- Jaaasne. Akurat ci wierzę.
- Nie musisz ja wiem swoje.
Louis kręcił się jeszcze trochę. Chwycił z lodówki marchewkę i wychodząc puścił mi oczko. Zastanawiałam się, o co chodziło, a po chwili do pomieszczenia wpadł Horan i wszystko było oczywiste.
- Kat – zaczął niepewnie spoglądając na mnie z delikatnym uśmiechem, co od razu odwzajemniłam. – Przykro mi, co do tego artykułu w gazecie, ale ja cały czas próbuję ci powiedzieć, że…
- To, na co masz ochotę Pezz? – krzyknął Zayn wchodząc do kuchni.
- Masz wyczucie Zayn, gratuluję – krzyknął zdenerwowany Nialler wychodząc z kuchni.
- Niall zaczekaj – próbowałam go zatrzymać, ale na marne.
Mulat spojrzał na mnie pytająco, a po chwili obok niego pojawiła się śliczna blondynka, wywnioskowałam, że to Perrie, wyglądała trochę na zaskoczoną.
- Nie wiesz, o co chodziło? – zapytał Malik.
- Właśnie nie – skrzywiłam się.
- Później się dowiem. Poznajcie się. Perrie to Katrin, siostra Josha, Katrin to Perrie, moja dziewczyna – powiedział z dumą i wymalowanym uśmiechem na twarzy.
- Miło cię poznać – powiedziała podając mi rękę.
- I wzajemnie.
- Zaraz… To ty byłaś w dzisiejszej gazecie. Ci reporterzy są okropni, współczuję ci, ale przyzwyczaisz się.
- Tak to ja, niestety. Chyba nic gorszego nie mogli wymyślić.
- Nie przejmuj się, ale powiem ci, że na żywo jesteś ładniejsza niż na tych zdjęciach.
- Dziękuję, to miłe, ale raczej wątpię.
- Pezz, może damy jej w spokoju zjeść, a my pójdziemy obejrzeć jakiś film? – wtrącił Zayn.
- Jasne kotku. Naprawdę miło było cię poznać, fajna jesteś. Do zobaczenia.
- Oo.. to miłe, ty też. No cześć – pożegnałam się.
Dziewczyna wychodząc pomachała do mnie, a chłopak szeroko się uśmiechnął.
Boże, ale ona jest rozgadana – pomyślałam.
Mimo to, bardzo ja polubiłam, wydaje się być bardzo miło. Gdy skończyłam jeść była, 17: 40 czyli zostało mi 20 minut do wyjścia z Harrym. Pobiegłam na górę, umyłam zęby, założyłam buty, sweter i wyszłam z pokoju. Miałam jeszcze 10 minut, więc postanowiłam zajrzeć i dowiedzieć się, co z Niallem. Jego pokój był naprzeciwko mojego, więc nie miałam daleko. Zapukałam i otworzyłam drzwi. Rozejrzałam się po jego pokoju, był całkiem przytulny i w sumie podobny do mojego. Niestety niebyło go w pokoju. Nie miałam już czasu, więc zostawiłam mu karteczkę, na której napisałam:


„Szkoda, że w końcu nie
dowiedziałam się, co chciałeś
powiedzieć. Może pogadamy, gdy wrócę?”

Położyłam ją na szafce tuż obok łóżka i zeszłam na dół. Styles już na mnie czekał, miał na sobie czarne rurki, biały T-shirt i czarne trampki. Gdy mnie zobaczył od razu się uśmiechnął.
- Gotowa? – zapytał.
- Tak, to gdzie idziemy?
-Zobaczysz – powiedział i uśmiechnął się jeszcze szerzej.
Josh jeszcze przed wyjściem wyprawił nam kazanie, że mamy na siebie uważać i opuściliśmy nasze „skromne” mieszkanie.

*perspektywa Harrego*

Wszystko miałem dokładnie zaplanowane. To było zwykłe spotkanie znajomych, nie chciałem, żeby się krępowała. Szliśmy spacerkiem w stronę Strasburga, byliśmy pochłonięci rozmową. Zamówiliśmy sobie kawy i poszliśmy dalej. Jest niezwykła. Tak dobrze mi się z nią rozmawiało, wydawało mi się, że zrozumiała nawet najgorsze głupoty, które jej mówiłem. Opowiedziała mi trochę o sobie, ale miałem wrażenie, że coś ukrywa, jednak nie naciskałem, następnie ja opowiedziałem jej parę rzeczy o nie. Powiedziałem jej o Natalie, na co powiedziała, że powinienem się z nią umówić, skoro mi się podoba. Potrzebowałem od niej jeszcze tylko jednej rady. Stanęliśmy przy fontannie, która była na samym środku parku, wrzuciliśmy do wody parę monet, aby nasze marzenia się spełniły i nagle usłyszałem jakiś dziwny szelest, szybko się odwróciłem.
- Coś się stało? – zapytała przerażona.
- Nie nic – odpowiedziałem szybko i złapałem ją w granicach przedramienia ciągnąc za sobą. – Chodź muszę ci coś pokazać.

*perspektywa Katrin*

Ciągnął mnie za sobą z dziwnym wyrazem twarzy, zastanawiałam się, o co chodzi, ale nie zapytałam tylko szłam dalej. Stanęliśmy przy wielkim krzaku, spojrzałam pytająco na Hazze. Co takiego miałam tam zobaczyć? To był tylko jakiś przerośnięty krzak, nic więcej. Co takiego w nim było, że Styles mi go pokazał?
_____________________________________________

dziękuję, za tak dużo wejść na bloga i wszystkie miłe komentarze. jestem pod wrażeniem.
mam nadzieję, że się spodoba. ^^

11 komentarzy:

  1. Ciekawe...
    podoba mi się :D
    będę wpadać :)
    Nie zapomnij o mnie :P
    http://one-direction-story-by-my.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję. ;3
      nie zapomnę, oczekuję na ciąg dalszy. ^^

      Usuń
    2. Zgaduje że Nialler albo Josh ich śledził

      Usuń
  2. świtne opowiadanie
    zapraszam do mnie: http://little-things-opowiadanie-o-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję. ;3
      chętnie wpadnę i poczytam. :D:D

      Usuń
  3. Super historia ! <3
    Czekam na dalszy ciąg ;D
    Wpadnij do mnie http://www.krejzilajf2.blogspot.com/
    ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję. ;3
      ciąg dalszy już się pojawił. :D
      odwiedzam i bardzo mi się podoba. ^^

      Usuń
  4. Pisz dalej. To jest świetne =)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rose, osiemnastolatka wraz z rodzicami przeprowadza się z Nowego Jorku do Bostonu, aby zacząć nowe, lepsze życie. Zaprzyjaźnia się z 5 osobową grupką chłopaków. Jednak po krótkim czasie z wzajemnością zakochuje się w ślicznym Chrisie. Jednak o jej względy walczy też inny chłopak buntownik – Jason. Na jej drodze spotyka także przeszkody w postaci byłych dziewczyn Chrisa które ubiegają się o jego względy. Jak potoczy się jej życie? Kto zostanie jest wybrańcem serca? Przekonasz się czytając Untamed Beauty u mnie na : luckymemory.blogspot.com :) ! zapraszam ! <3

    OdpowiedzUsuń