sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 90.

~3 dni później~

*perspektywa Josha*

Razem z chłopakami załatwiliśmy ponad tydzień wolnego. Gdy widzieliśmy w jakim

stanie jest Kat nie mogliśmy jej zostawić. Paul na początku się sprzeciwiał, ale gdy opowiedzieliśmy mu, co się dzieje od razu zmienił zdanie. Aktualnie znajdujemy się na cmentarzu. Już dziś jest pogrzeb. Stoję między mamą, która stara się nie płakać, a po prawej stronie stoi Katrin, którą od tyłu obejmuje Niall. Tuż obok Kat stoi Alex, a tuż za nią obejmujący ją Harry, za nimi Eryk, który już nie próbuje powstrzymywać łez, obok niego Dan obok którego była Perrie z Zaynem, obok nich Eleanor z Louisem, a na samym końcu Danielle z Liamem. Chłopaki z dziewczynami co chwilę zerkają w moją stronę. Nie dziwię się, nic nie rozumieją. Lekarz mówił do nas wszystkich po angielsku, ale z księdzem nie dało się tego załatwić. Dziewczyny, gdy tylko dowiedziały się o wszystkim z gazet zaczęły wydzwaniać i wczoraj przyleciały, by wesprzeć mnie i Kat. To miłe z ich strony, ale nie musiały tego robić, jednak jestem im za to wdzięczny. Ksiądz zakończył swoją przemowę i trumna została wrzucona w ziemię, na co Katrin wyrwała się z objęć Nialla i wyszła. Blondyn chciał wyjść za nią, ale zatrzymałem go gestem ręki i sam ruszyłem za siostrą. Po chwili złapałem ją za ramie i zatrzymałem, po czym odwróciłem w swoją stronę. Spojrzała na mnie załzawionymi oczyma i mocno wtuliła w moją koszulę.

- Straciłam ją – mówiła.
- Nie prawda – powiedziałem łapiąc ją za ramiona i odsuwając, a następnie wskazałem na jej serce. – Ona jest tutaj w twoim sercu. Stąd nigdy nie odejdzie.
- Nie chcę jej w moim sercu, chcę, żeby była przy mnie – wyznała dławiąc się łzami.
- Tak już jest, Kat. Czasu nie cofniesz – wyszeptałem przytulając ją do siebie.

~kolejne 3 dni później~

*perspektywa Katrin*

Jest lepiej, ale nie mogę jeszcze powiedzieć, że jest dobrze. Czuję pustkę. Pustkę, której nikt nie będzie w stanie wypełnić. Już taka będę, aż do końca. Nikt nie zastąpi dziury wydrapanej jej zniknięciem. Muszę się z tym pogodzić.
- Kat, jesteś głodna? – usłyszałam głos mamy.
- Nie, ale chłopcy pewnie tak – odkrzyknęłam.
Odkąd wszyscy zjechali się z Londynu podzieliliśmy się na grupy. Ja, Niall, Josh, Perrie i Zayn zostaliśmy w domu moich rodziców, u Eryka zadomowili się Dan, Louis i Eleanor, a u Alex został Harry, Liam i Danielle. Jednak i tak teraz wszyscy siedzieliśmy w salonie mojego (praktycznie to moich rodziców, ale nieważne) domu. Robili wszystko, bym nie przypomniała sobie tego, co wydarzyło się kilka dni temu. Uwielbiam ich za to. Naszą rozmowę przerwał dźwięk mojego telefonu informujący o nowej wiadomości. Wszyscy od razu ucichli i na mnie spojrzeli, na co ja nerwowo się uśmiechnęłam. Byłam pewna, co do tego, kto do mnie napisał. Wstałam i z telefonem skierowałam się do jadalni. Gdy byłam już poza zasięgiem ich wzroku nawiązałam krótką rozmowę z nieznajomym.
Nerwowo przeczesałam włosy ręką i głośno wypuściłam wstrzymywane powietrze. Wyjrzałam przez okno - ciemno. W sumie nic dziwnego, jest jesień, a przecież w tym okresie szybko się ściemnia. Wróciłam do pokoju i wzrok wszystkich od razu utkwił w mojej osobie.
- Zaraz wracam – powiedziałam i skierowałam się do drzwi.
- Gdzie idziesz? – usłyszałam za sobą głos Josha.
- Muszę iść na chwile do Patryka, to ważne.
- Pójdę z tobą – podniósł się Niall i odwrócił w moją stronę posyłając uśmiech.
- Nie! – zareagowałam szybko, zbyt szybko. – Pójdę sama, to niedaleko.
- Na pewno?
- Tak. Niedługo będę – powiedziałam i szybko włożyłam buty, po czym szepnęłam do siebie. – Chyba.
Czym prędzej opuściłam mieszkanie i ruszyłam w stronę parku, w którym jak na złość, nie świeciła się ani jedna latarnia. Przeczesałam włosy ręką i przełknęłam głośno ślinę. Bałam się. Zanim weszłam do ciemnego parku wyjęłam jeszcze telefon i wystukałam SMS'a do blondyna, po czym ruszyłam w głąb ciemności. Rozglądałam się, ale nikogo nie widziałam.
- Punktualna jak zawsze – usłyszałam za sobą dobrze znany mi głos, więc szybko się odwróciłam. – Nie spodziewałaś się mnie?
Nie odpowiedziałam, cofałam się, by po chwili wybiec drugą stroną parku. Jednak coś, a raczek ktoś mi to uniemożliwił stając mi na drodze, w efekcie czego uderzyłam plecami w czyjś tors. Szybko odwróciłam się odskakując od osoby i przyjrzałam się dokładnie.
- Ashton? – zapytałam zdziwiona.
- We własnej osobie – wyszczerzył się.
- Znowu się spotykamy, Kitty – usłyszałam ponownie i szybko odwróciłam się w stronę mówiącego.
- Źle to powiedziałeś. NIESTETY znowu się spotykamy – powtórzyłam.
- Nie udawaj, że się nie cieszysz – wyszczerzył się w moją stronę.
- Ani trochę.
- I tak ci nie wierzę – powiedział podchodząc bliżej, na co ja od razu dałam krok w tył. – Czyli kolejny raz chcesz się w to bawić.
- Powinieneś się leczyć – odparłam pewnie i zaczęłam uciekać między drzewami.
Niestety moje "szczęście" nie trwało zbyt długo, bo już po chwili zostałam złapana. Szarpałam się i krzyczałam, ale to nie pomagało. Wręcz przeciwnie, po chwili zostałam gdzieś wrzucona. Ostatnie, co pamiętam to mocny ból głowy, po którym nastała ciemność...

*perspektywa Nialla*

Siedziałem w salonie razem ze wszystkimi i głaskałem Sky'a, który leżał mi na kolanach. Powoli zaczynałem się martwić, bo Kat już długo nie było. Powiedziała, że niedługo wróci, a nie było jej już ponad godzinę. Zdjąłem psa z kolan i położyłem na kanapie obok siebie, po czym sam wstałem.
- Gdzie idziesz? – zapytał zdziwiony Eryk.
- Po telefon, muszę zadzwonić do Kat – posłałem mu uśmiech i wbiegłem na górę.
Udałem się prosto do pokoju dziewczyny, bo tam był mój telefon. Wszedłem do pomieszczenia i podszedłem do biurka, gdzie leżał telefon. Odblokowałem ekran i zauważyłem nową wiadomość.
Zerknąłem na zegarek, który ukazywał 22:08. Świetnie, nie słyszałem wiadomości. Co gorsze, nie należy ona do najlepszych. Szybko zbiegłem na dół potykając się przy tym na schodach, co sprawiło, że w salonie znaleźli się również rodzice dziewczyny.
- Niall, nic ci nie jest? – zapytała pani Devine.
- Nie, mi nic, proszę pani – powiedziałem do kobiety i spojrzałem na Josha.
- Co się stało? – zapytał od razu.
- Chyba coś z Kat.
- Jak to?! – wrzasnęli wszyscy.
- Przysłała SMS'a o dziwnej treści.
Pokazałem im wiadomość, a oni ją odczytali. Alex szybko się wyprostowała i kiwnęła głową w stronę Eryka, na co on jej przytaknął. Patrzyłem na nich zdezorientowany, ale nie uzyskałem żadnej odpowiedzi.
- Musimy coś sprawdzić – powiedziała nagle blondynka ciągnąc Eryka w stronę wyjścia.
Chciałem ich zatrzymać, ale nie zdążyłem, bo usłyszałem trzask zamykanych drzwi.

*perspektywa Alex*

- Myśl do cholery – mówiłam starając się nie płakać.
- Alex, oprócz tego miejsca nic nie przychodzi mi do głowy!
Staliśmy między ruinami pewnego budynku. Dylan zawsze zaciągał tu Kitty i potrafili przesiedzieć w tym miejscu cały dzień. Jednak tutaj jej nie było. Zaczynałam się bać. On nie należy do normalnych, a im dłużej Kitty przebywa w jego towarzystwie tym gorzej. Strasznie przeraża mnie wizja, co się z nią teraz dzieje. Przecież ten idiota może ją gdzieś przetrzymywać albo wywozić! Próbowałam
odsunąć od siebie wszystkie czarne myśli, więc wygrzebałam z tajnej kieszeni kurtki papierosy i odpaliłam jednego z nich. Chciałam chować opakowanie, ale chłopak mnie zatrzymał, po czym on również wyciągnął sobie jednego i odpalił. Stałam i zaciągałam się papierosem.
- Alex, nie płacz – poczułam jak ręce Eryka oplatają moje ciało. – Znajdziemy ją. Zobaczysz.
- Co jeżeli nie zdążymy na czas? Widziałeś jaka była ostatnio! – zanosiłam się histerycznym płaczem.
- Chodź, wracamy. Musimy powiedzieć chłopakom.
Pokiwałam głową, ale nie chciałam się stamtąd ruszać. Miałam nadzieję, że on ją zaraz zaciągnie na te ruiny i ją zabierzemy, ale tak nie było. Poczułam jak Eryk unosi mnie i przechodzi. Nie zwracałam na to uwagi. Płakałam, tak jak jeszcze nigdy. Nie chcę jej stracić, a czuję, że właśnie to się dzieje, że tym razem ona nie zdąży uciec. Może Black jest idiotą, ale nie aż takim, żeby popełnić drugi raz ten sam błąd, czyli tym razem nie pozwoli jej tak łatwo uciec.
- Alex – usłyszałam znany szept i po chwili nie byłam już w ramionach Nowaka, a w ramionach Stylesa. – Ej, no już. Spokojnie. Co się stało?
- Kitty – wychlipałam.
- Razem z Alex podejrzewamy pewną osobę – dokończył Eryk, a ja odsunęłam się trochę od loczka.
- Kto?! – poderwał się z miejsca Niall, a razem z nim Josh.
- Dylan.
- Co?! – zareagowała Perrie. – Nie. Powiedzcie, że żartujecie.
- Niestety, ale to jedyny kto przychodzi nam do głowy.
- Idziemy na policję – odezwał się Liam.
- To nic nie da – wtrąciłam. – Nie minęło 48 godzin od jej zniknięcia. Nie pomogą nam.
- W takim razie – zaczął Zayn wstając z miejsca. – Przeszukujemy okolicę.
Wszyscy skinęliśmy głowami i wstaliśmy ubierając się i ruszając w stronę drzwi. Już po chwili parami przeszukiwaliśmy wszystkie zakamarki ciemnego miasta.
______________________________________________________

Boże, pierwszy raz ryczałam pisząc rozdział.
Nienawidzę tej sceny z pogrzebu. Ugh.
Spodziewaliście się takiego obrotu spraw? ;)
Do następnego. ;*

6 komentarzy:

  1. Nigdy w życiu, nie spodziewałam się takiego obrotu spraw!
    Boże, proszę, żeby Kitty nic się nie stało. Ona już się tak dużo nacierpiała...
    Pogrzeb.. grr... nie za fajna scena do napisania a tym bardziej przeżycia.
    Kurde, czemu do wtorku tak długo? Może, w związku z wolnym dodasz wcześniej? :D
    Dobra i tak wiem, że nie dodasz. Ale pomarzyć mogę. ^^
    Nie mogę się doczekać następnego. Nie mogę się doczekać,żeby przekonać się co będzie z Kitty. Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć czy znajdą ją!
    Ahhh... tyle niepewności!

    OdpowiedzUsuń
  2. no jeju nie dość, że babcia !! to jeszcze ten powalony DYLAN !! :( No normalnie nie mogę ! :(
    Ale rozdział świetny ! tylko dlaczego w tym momencie ? Wiesz co ja tu przeżywam ? Pewnie się domyślasz xd ;D
    AAAAAAAAAAA ! no się chyba nie doczekam do tego wtorku ! :(
    Jeszcze do niego tak dłuuuuuuuuuuugo :(
    no ok idę gdzieś na niego czekać :D
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogólnie fajny rozdział. Wiedziałam, że ta "burza" będzie związana z Dylanem... Zastanawia mnie jedno - po co Kat szła do tego parku? Wiedziała, że to Dylan do niej napisał, a kiedy go usłyszała, zaczęła uciekać. To trochę bez sensu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Szła, bo dostała SMS'a, w którym "nieznajomy" ją szantażował, a dla niej jest najważniejsze dobro przyjaciół. Czytaj ze zrozumieniem. ;)
      2. Uciekała, ponieważ się go boi.
      3. Ona nie wiedziała, że to Dylan.
      Uprzejmie proszę, abyś przeczytała to jeszcze raz, bo najwyraźniej źle wszystko zrozumiałaś. :)

      Usuń
  4. genialny, bardzo mi się spodobał chyba nawet najbardziej jak do tej pory, szkoda że jeszcze tylko 10 roździałów :( zapraszam do siebie i przepraszam za spam

    Ginger Cowell to szesnastoletnia buntowniczka, córka Simona Cowella (producenta muzycznego) oraz Margaret Comett-Cowell(słynnej aktorki). Dziewczyna po rozwodzie rodziców który miał miejsce 3 lata temu, zamieszkała wraz z mamą w Los Angeles. Jednak jej życie uległo ogromnej zmianie z grzecznej, miłej i pomocnej dziewczynki zmieniła się w bezuczuciową, arogancką, nieustannie pakującą się w kłopoty egoistkę. Kiedy nastolatka popadnie w niewyobrażalne kłopoty z dilerami narkotyków jej mama zdecyduje się aby dziewczyna dla własnego bezpieczeństwa spędziła wakacje u ojca którego Ginger nienawidzi i to jego obwinia o rozwód rodziców. Jakże wielka będzie więc złość dziewczyny gdy dowie się że wyrusza w trasę koncertową z zespołem One Direction który sam stworzył jej tata i jest ich obecnym menagerem. Poznajcie jej historię czytając dalej bloga http://differentrebellious.blogspot.com/ Dopiero zaczęłam więc są na razie bohaterowie i prolog mam nadzieję że Cię to zainteresuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. NNNNNNNNNNNNNIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIEEEEEEEEEEE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! tylko nie babcia !!!

    OdpowiedzUsuń