sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział 60.

- Zgadnij kto? – usłyszałam szept, a myśli w mojej głowie zaczęły ze sobą walczyć.
- Niall? – zapytałam, a na mojej twarzy pojawił się mimowolny uśmiech.
- Nie – nadal tylko szept, pewnie, żebym nie rozpoznała głosu.
- Josh?
- Nie.
- Harry?
- No weź! Nie! – tym razem krzyknął udając zdenerwowanego.
- ERYK! – rozdarłam się odwracając i rzucając chłopakowi na szyję.
- Też się cieszę, że cię widzę, ale mnie dusisz.
- Oj, przepraszam. Ale co ty tu robisz? Przecież powinieneś być w Polsce...
- Nie cieszysz się? – zrobił smutną minkę.
- Pewnie, że się cieszę – zaśmiałam się. – Tęskniłam.
- Ja też, a tak w ogóle to WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO.
- Dziękuję...
- Już nic nie mów. Musimy iść!
- Ale gdzie?
- Zobaczysz.
Uśmiechnął się zadziornie i pociągnął mnie w głąb ciemności. Po chwili puścił moją dłoń i jakby się rozpłynął. Rozglądałam się dookoła, ale było tak ciemno, że nie udało mi się niczego dostrzec. Nagle jeden z białych reflektorów został skierowany prosto na mnie, co przez chwilę mnie oślepiło. Przetarłam oczy i rozejrzałam się. Na lekko oświetlonej scenie stali Harry, Josh, Lou, Liam, Zayn, Dan, Niall, Eryk, Danielle, Perrie, Alex oraz Eleanor, natomiast prosto na mnie skierowany był rażący reflektor. Po chwili wszyscy ze sceny zaczęli śpiewać "Happy Birthday". Wszyscy stali na scenie, a El zeszła po mnie i nie przestając śpiewać mocno mnie wyściskała, a później pociągnęła za sobą i postawiła na samym środku sceny, a przyjaciele rozstawili się po moich stronach. Cudownie, że zrobili to wszystko dla mnie. Gdy skończyli śpiewać zrobili wielkiego, grupowego miśka ze mną w środku, a ja usłyszałam różne piski i oklaski. Łzy ciekły mi po policzkach, ale to były łzy szczęścia. Jeszcze nikt nie zrobił dla mnie czegoś tak cudownego.
- Dziękuję wam – mówiłam nadal stojąc pośrodku grupowego miśka.
- Nie masz, za co – odpowiedzieli razem i rozluźnili uścisk tak, że teraz byłam obejmowana tylko przez blondynka, który mocniej mnie w siebie wtulił.
- Kocham cię mała – wyszeptał prosto do mojego ucha.
- Ja też cię kocham – uśmiechnęłam się i złączyłam nasze usta, a po chwili usłyszeliśmy głośne klaskanie.
- Dzięki, że przyszliście na nasz koncert – zaczął Liam. – Do zobaczenia niedługo!
Pożegnali się z fanami i zbiegli ze sceny ciągnąc mnie za sobą. Nie wiedziałam, gdzie teraz biegniemy i dlaczego w ogóle biegniemy, a nie idziemy? No błagam, oni chyba naprawdę chcą mnie zabić, bo przez te wielkie obcasy ledwo, co się ruszam. W końcu wepchnęli mnie do białej limuzyny, która po chwili odjechała z piskiem opon.
- No to czas na imprezę! – rozdarł się Louis z Harrym.
- Co? Jaką imprezę? – spojrzałam na nich pytająco.
- Przecież trzeba oblać twoje urodziny księżniczko – uśmiechnął się Niall.
Całą drogę chłopcy wypytywali się jak podobał mi się cały dzień. Rozmawialiśmy bardzo długo, bo droga do domu trochę trwała. Gdy wyszliśmy Nialler chwycił mnie za rękę i weszliśmy do ciemnego domu. Po chwili wszystkie światła się zapaliły i bardzo dużo zebranych w mieszkaniu osób krzyknęło "WSZYTSKIEGO NAJLEPSZEGO KATRIN". Jejku, to było mega słodkie. Nieważne, że większości nie znam. Po ich krzyku zaczęła się impreza. Liam robił za DJ'a, co zabawnie mu wychodziło. Impreza powoli się rozkręcała, a alkoholu było pod dostatkiem.

*perspektywa Harrego*

Dochodzi północ i wszyscy dookoła oprócz mnie, Danielle i Liama są już mocno pijani. Alex też nieźle się upiła. Może teraz powie mi dlaczego mnie tak nienawidzi? Liam puścił wolną piosenkę, co bardzo mnie ucieszyło. Szybko podniosłem się z kanapy i udałem w stronę blondynki.
- Mogę prosić? – zapytałem podając jej dłoń, na co ona słodko się uśmiechnęła.
- Pewnie, że tak – szybko wstała i ruszyła za mną na środek salonu.
Stanąłem naprzeciwko niej i kładąc dłonie w jej talii przysunąłem dziewczynę do siebie, na co ona ponownie się uśmiechnęła i zarzuciła mi ręce na szyje. Cały czas tonąłem w jej niebieskich oczach i wydawało mi się, że ona również tonie w moich. Cały czas na jej twarzy gościł szeroki uśmiech, a teraz pojawiły się jeszcze słodkie rumieńce, które chyba poczuła, bo spuściła swój wzrok i wtuliła się we mnie, na co ja szerzej się uśmiechnąłem. Lekko kołysaliśmy się w rytm piosenki.
- Harry – szepnęła nagle Alex odsuwając się lekko i patrząc w moje oczy. – Przepraszam, że taka dla ciebie jestem, ale nie chcę, żebyś mnie lubił.
Jej język tak się plątał, że ledwo, co zrozumiałem jej słowa.
- Dlaczego nie chcesz? – zapytałem zdziwiony.
- Bo ja się boję.
- Czego się boisz Alex?
- Boję się...
- ODBIJANY – usłyszałem krzyk Zayna, który po chwili wywijał z blondynką przy szybszej muzyce.
- Akurat w takim momencie – mruknąłem pod nosem i poszedłem usiąść.
Wiedziałem, że nie ma sensu gonić Malika, gdyż był tak pijany, że tylko stałby i gapił się na mnie, a gdybym skończył gadać zacząłby się śmiać. Ewentualnie powtórzyłby ostatnią sytuację, więc wolałem nie ryzykować. Wzdrygnąłem się na samo wspomnienie tego jak mulat myślał, że Niall, który miał go zaprowadzić do pokoju to Perrie i chciał zaczął go całować, a biedny Horan uciekał po całym domu piszcząc jak dziewczyna, co było lepsze - Malik biegał tak szybko, że nie mogliśmy go dogonić, a Niall potykał się o każdą rzecz po drodze. Alex tańczyła kilka piosenek z Zaynem, którego następnie odbiła Perrie. Wszyscy powoli wracali do domów. Po dobrych dwóch godzinach, w ciągu których kompletnie nie rozmawiałem z blondynką, bo gdy tylko chciałem się do tego zabrać to ktoś nam przerywał i wtedy wierzcie mi, że zabijałem go wzrokiem, wszyscy goście opuścili prób naszego domu.
- Zagrajmy w butelkę – zaproponował kompletnie pijany Lou, a wszyscy od razu go poparli.
- Ja zaczynam – szybko chwyciłem butelkę i usiadłem w kółku z przyjaciółmi, wypadło na Eryka.
- Prawda – powiedział szybko chłopak.
- Co cię łączy z Alex?
- Taka sama przyjaźń jak z Kitty, są dla mnie siostrami – odpowiedział i zakręcił butelką, wypadło na Perrie, która również wybrała wyzwanie. – Daj buziaka komuś z naszego grona, oprócz Zayna.
- Komu chcę? – upewniła się blondynka.
- Tak – powiedział, a ona na kolanach przesunęła się do mnie i dała mi zwykłego buziaka.
Sprytna jest. Nie chciała całować, żadnego z zajętych chłopaków, żeby któraś z jej przyjaciółek nie była zazdrosna, więc miała do wyboru mnie albo Eryka. Zayn nie znał zbyt długo Eryka, więc byłby o niego zazdrosny, a że ja jestem jego przyjacielem to nie będzie miał nic przeciwko, o ile w ogóle będzie pamiętał całe zajście. Perrie wylosowała Kat, której zadała pytanie, którego nie pamiętam. Później kolejno wypadały wszyscy oprócz mnie i Alex. W końcu kręcił Louis i wtedy wypadło na Alex. Wiedziałem, że Lou coś wymyśli, ale jednocześnie się tego bałem. Tommo popatrzył z zadziornym uśmiechem na dziewczynę.
- Prawda, czy wyzwanie? – zapytał ciągle się szczerząc.
- Jesteś głupi, czyli wybieram prawdę – wzruszyła ramionami.
- Na to liczyłem. Co czujesz do Harrego? – zapytał i wszystkie spojrzenia spoczęły na blondynce.
________________________________________

wiem, że krótki.
wiem, że przerywam w takim momencie.
i wiem, że dość późno go dodaję.
męczący dzień.
zakupy z moją mamą to istny koszmar.
'ta sukienka jest cudowna, wyglądasz w niej rewelacyjnie! ale chodź dalej, znajdziemy coś lepszego'
skoro jest cudowna to, po co szukać dalej?
chyba wszystkie sklepy z sukienkami dziś zaliczyłam.
UMIERAM.
jutro dodam dłuższy, obiecuję.
miłego czytania. ;3

5 komentarzy:

  1. Nie ładnie przerywać w takim momencie ;D xd Pisz kolejne, ale szybko i dłuższe ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. no weź,jak możesz..
    ale to nic.
    taa,na zakupach to ty ciągle tylko marudzisz.a no chodzi sie dalej,bo moze byc jeszcze lepsza.Nie wiesz o tym?
    a rozdział no no..czekałam na niego.;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudne !! ♥♥♥ :D Czekam czekam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak możesz kończyć w takim momencie?!
    Dobrze, że przeczytałam dziś, bo by mi nie dało spokoju co Alex powie. xD
    Cudny rozdział. I czekam na następny, dzisiejszy. D:

    OdpowiedzUsuń