piątek, 29 marca 2013

Rozdział 45.

- Skoro chcesz – odpowiedziałam obojętnie i usiadłam przy szafie z jedną walizką.
Loczek tylko bardziej się wyszczerzył i usiadł obok mnie. Nastała cisza. Męcząca, krępująca i wręcz uciążliwa cisza. Chciałam ją przerwać, ale nie wiedziałam, co powinnam powiedzieć. Spojrzałam na mojego towarzysza i po chwili wiedziałam, że to największy błąd, chłopak w tym samym czasie wpatrywał się we mnie. Po chwili ogarnęła mnie intensywna zieleń, czułam jak przeszywa mnie wzrokiem i nawet mi się to zaczęło podobać, ale w porę się otrząsnęłam. DOŚĆ. Po tym, co zrobił Adam wiem, że nie ma czegoś takiego jak miłość, to tylko zabawa, w której nie chcę brać udziału. Harry zaczął się do mnie zbliżać, swoją drogą czy on myśli, że jest jakimś Adonisem i wszystkie na niego lecą? Nie jestem jakąś pierwszą, lepszą dziewczynką, którą ten kretyn owinie sobie wokół palca, na to na pewno sobie nie pozwolę. Odwróciłam twarz i kontynuowałam układanie ubrań.
- Więc – próbowałam jakoś przerwać ciszę, ale to nie był najlepszy pomysł.

*perspektywa Katrin*

Zeszłam na dół i usiadłam tuż obok blondyna, który od razu objął mnie ramieniem. W salonie siedzieli wszyscy. Poza Alex, która się pakowała i... HARRYM?! Gdzież to się podziewa mój, słodki loczuś?
- Chłopaki – zaczęłam, a oni wbili we mnie wzrok. – Gdzie Hazz?
- Pomaga Alex w rozpakowywaniu – oznajmił Josh, a moje oczy prawie wypadły z orbit.
- Żartujesz sobie? On sam z Alex, w jednym pomieszczeniu?!
- Co w tym dziwnego? – zapytał Zayn.
- Jeżeli on nie przestanie z nią flirtować, to może tego nie przeżyć! Wierzcie mi ona w nerwach jest zdolna do wszystkiego! – szybko wstałam z miejsca i pobiegłam na górę.
Wpadłam do pokoju przyjaciółki, która spokojnie leżała na swoim łóżku czytając jakiś magazyn. Rozejrzałam się po pokoju. Oprócz niej nie było w nim nikogo, przynajmniej tak mi się wydawało. Pod szafą stało krzesło, które było oparte o drzwiczki. Dziwne...
- Alex, gdzie Harry?
- A kto to Harry?
- Co zrobiłaś?
- Dlaczego sądzisz, że ja coś...
- Wiesz w tej sukience wyglądałabyś naprawdę seksownie – usłyszałam stłumiony głos dochodzący, oczywiście z wielkiej szafy.
- Och, zamknij się wreszcie – wrzasnęła blondynka i rzuciła butem w mebel.
- Alex – powiedziałam błagalnym głosem i otworzyłam miejsce, w którym siedział loczek.
- Należało mu się!
- Tego dowiem się za chwilę – zmierzyłam dziewczynę wzrokiem i wyciągnęłam Hazze za ucho z pokoju, a następnie ciągnąc go za tę samą cześć ciała sprowadziłam na dół i zostawiłam w przedpokoju, a następnie przemówiłam groźnym głosem. – Zakładasz grzecznie buty i idziesz ze mną na spacer.
- Skarbie – usłyszałam za sobą ukojenie. – Co się stało?
- Poza tym, że Harry z jakiejś przyczyny został zamknięty w szafie i nie mam pojęcia ile tam przesiedział i za co to nic.
- Rozumiem. Wracaj szybko – przyciągnęłam go do siebie i delikatnie pocałowałam po czym chłopak się oddalił.
- Gotowy? – zapytałam loczka unosząc jedną brew.
- Tak, chodźmy.
Wyszliśmy na ulicę. Robiło się już ciemno i ulice były pięknie oświetlone, kochałam ten widok. Nie wiedziałam jak zacząć tą, dziwna rozmowę. Nie mogłam robić mu wrzutów, choć byłam pewna, że powiedział coś nie tak skoro Alex go tam wpakowała. Musiałam najpierw dowiedzieć się całości. Weszliśmy do parku usiedliśmy na ławce. Podwinęłam jedną nogę i usiadłam przodem do chłopaka.
- Hazz, o co poszło? – zapytałam łagodnie.
- Sam nie wiem.
- Proszę cię.
- No dobra – mówiąc to spojrzał mi prosto w oczy. – Rozmawialiśmy i weszliśmy na temat drugich połówek i...
- Tylko mi nie mów, że zapytałeś, cytuję "jak taka śliczna dziewczyna może nie mieć chłopaka?".
- Coś w tym stylu, ale zapytałem jak taka piękna, słodka i miła.
- Hazz – popatrzyłam na niego zdenerwowana. – To cud, że po tych słowach jeszcze żyjesz.
- Ale...
- Nie możesz się powstrzymać i nie flirtować z nią?
- Nie mogę, jest ładna.
- Ale nie jest tobą zainteresowana i nawet cię nie polubi jeżeli będziesz się tak zachowywał.
- Po prostu jestem miły.
- Co do tego. Nigdy więcej nie mów Alex, że jest miła.
- Co? Dlaczego?
- To dla niej największa porażka. Jest chamska, arogancka, agresywna i wredna. Powiedzenie jej, że jest miła to dla niej najgorsza obelga.
- Naprawdę taka jest? Czy tylko taką zgrywa do otoczenia?
- Nie mogę odpowiedzieć ci na to pytanie. Gdybym ci odpowiedziała nie zrozumiałbyś, musiałabym opowiedzieć ci całą historię, a tego zrobić nie mogę.
- Przynajmniej powiedz mi jak mogę się do niej zbliżyć – mówił błagalnym tonem.
- Harry, przykro mi, ale nie pomogę ci. Rozmawiaj z nią, ale nie flirtuj. Wierz mi, że ona jest w stanie zamordować cię za jedno nieodpowiednie słowo.
- Postaram się, ale wątpię, żeby mi się udało.
- Chodź już, zimno mi.
- Jeszcze jedno. Jak mogę się z nią umówić unikając flirtu?
- Posłuchaj. Jesteś moim przyjacielem, ale mówiłam ci już, że jeżeli ją zranisz to cię uduszę, mimo iż kocham cię jak brata to będziesz martwy.
Pokiwał tylko głową, że zrozumiał i dał mi swoja bluzę. Wracaliśmy do domu cały czas rozmawiając. Nie podobało mi się to, że Styles podrywa Johnson. Po pierwsze dlatego, że może ją skrzywdzić, a po drugie dlatego, że może na tym ucierpieć fizycznie. Miejmy nadzieję, że pobyt w szafie nauczył go, że z blondynki się nie podrywa. Moje rozmyślania przerwał telefon. Wyciągnęłam go z kieszeni i spojrzałam na wy wyświetlacz - Perrie.
- Słucham? – powiedziałam radośnie.
- Kat – usłyszałam szloch dziewczyny.
- Pezz, co się stało? – zapytałam przerażona.
Płakała tak bardzo, że nie mogłam zrozumieć jej słów. Chciałam się dowiedzieć, co się stało, żeby jakoś pomóc, ale nie wiedziałam, co ona mówi. Starałam się wsłuchać w jej słowa, ale to nic nie dawało.
- Pezz, spokojnie, zaraz u ciebie będę – powiedziałam i rozłączyłam się. – Harry. Ja idę do Perrie, a ty wracaj do domu. Jestem tylko ciekawa czy Zayn wie, ale jeżeli będzie w domu to nic nie mów, bo możliwe, że chodzi o niego. Cóż zaraz się przekonam.
- Jasne. Tylko Kat, uważaj na siebie.
Przytulił mnie mocno i patrzył chwilę jak odchodzę w przeciwną stronę. Przemierzałam ulice z niezwykłą prędkością. W jednym ze sklepów, które mijałam przez szybę zauważyłam Dylana, przez co przy śpieszyłam jeszcze bardziej. Po chwili stałam przed domem przyjaciółki. Zapukałam kilka
razy i w drzwiach pojawiła się ona. Jednak nie taka jak zawsze. W jej jak dotąd zawsze roześmianych tęczówkach można było teraz dostrzec smutek, strach i samotność, ale także mały cień nadziei. Stała przede mną, cała zapłakana. Miała na sobie jakąś, za dużą, czarną koszulkę i krótkie spodenki, a cała okryta była kocem. Gdy mnie zobaczyła bez słowa się we mnie wtuliła, a ja gładziłam jej plecy.
- Co się stało? – zapytałam z troska, gdy zaczęła się uspokajać.
- Zayn i jakaś dziewczyna – cały czas przerywała przez szloch.
- Jak to? To nie może być prawda.
- Chodź. Pokażę ci.
Weszłam za nią do salonu. Swoją drogą jeszcze nigdy nie widziałam jej w takim stanie. Cały makijaż był rozmazany przez łzy, które cały czas spływały po jej policzkach, a włosy były związane w jakiegoś koczka, który się rozpadał. Usiadła na podłodze, opierając się plecami o kanapę i wzięła na kolana laptop, a ja usiadłam obok niej i wpatrywałam się w ekran. Otworzyła jedną ze stron plotkarskich i wyświetliła mi artykuł o mniemanej zdradzie Malika. Nagłówek mówił sam za siebie "Zayn Malik z nową wybranką. Wielki romans? Czy to już koniec Zerrie?". Jednak zdjęcia, które zobaczyłam naprawdę mną wstrząsnęły...
__________________________________________

z góry przepraszam, że taki krótki. nadrobię to, ale dziś już nie mam czasu. ŚWIĘTA. -,-'
swoją drogą no to wesołych i wgl'e. xd
miłego czytania. ;3

6 komentarzy:

  1. Biedna Pezz... A Harold niech opanuję węża ;D xdd

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski rozdział <3
    Haha "Harold niech opanuje węża" haha dobre :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgodnie z prośbą powiadamiam Cię o nowym rozdziale na story-of-nialler-horan.blogspot.com
    Mam nadzieję, że się spodoba c:

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem przy 12 rozdziale. Mam zapisane, że tam kiedyś, kiedyś, chyba kilka tygodni temu prosiłaś, żeby Cię informować.. Nie wiem, może juz zapomniałaś o tym blogu, ale warto sprubować.
    Zapraszam na 14 rozdział. -------> http://love-dreams-live.blogspot.com/2013/03/rozdzia-14-ale-z-was-swiry.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, czyli wzięłaś się za czytanie mojego opowiadania. niezmiernie mi miło z tego powodu. :D:D

      nie zapomniałam, oczekiwałam na ten rozdział! dziękuję za informacje. ;3

      Usuń