czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 51.

Stałem jeszcze chwilę w progu jej pokoju uświadamiając sobie, co przed chwilą powiedziała. "Tak, jakby między nami mogło coś być." Te słowa siedziały w mojej głowie i odbijały się niczym echo. Dlaczego nie? Dlaczego już na starcie mnie przekreśla? Najpierw Kat, a teraz ona. Co do Kat, nadal widząc jak przytula się z blondynem czuję się dziwnie. Co do uczucia jakim darzę brunetkę jestem pewny, ale postanowiłem już, że nie będę się wtrącał. Niall to mój przyjaciel, a Katrin jest moją przyjaciółką. Obydwoje zasługują na szczęście, nie mogę im go odebrać...

*perspektywa Katrin*

Siedziałam wtulona w blondyna i oglądałam jakąś komedię, którą przed chwilą włączył Liam. Była nawet śmieszna, ale nie mogłam się na niej skupić. Kątem oka przyglądałam się blondynce, której najwyraźniej humor się poprawił. Filmy, to jednak był dobry pomysł. Jednak zachowanie Harrego. Jest jakby nieobecny. Może tylko jestem przewrażliwiona? Nie wiem. Jednak na razie postaram się skupić na filmie, a jeżeli jutro też tak będzie to najwyraźniej będę go musiała zmusić do rozmowy ze mną.
- Jutro zajmuję cię na cały dzień, skarbie – usłyszałam szept Horana, prosto do mojego ucha.
- Tak, a dlaczego? – odwróciłam do niego głowę i wpatrywałam się w błękitne tęczówki.
- Bo cię kocham.
Uśmiechnęłam się szeroko i dałam blondynkowi buziaka. "Bo cię kocham." Najpiękniejszy argument na świecie. Siedziałam dalej i oglądałam film. Później był następny i następny. Nie wiem na którym z kolei filmie odpłynęłam...

*perspektywa Alex*

Oglądałam już chyba czwarty z kolei film. Kitty już spała wtulona w Nialla, który przytulony do dziewczyny również odpłynął. Liam i Louis też spali na fotelach. Harry zasnął chyba po drugim filmie. Dan już usypiał, tak samo jak Zayn. Tylko mi nie chciało się spać. Poprawił mi się nieco humor, ale nadal byłam przygnębiona faktem, że już jutro są 39 urodziny mojego taty. Tak bardzo chciałabym cofnąć czas i trzymać się mojego planu, czyli zaśpiewać mu piosenkę, a później mocno się do niego przytulić i wyznać jak strasznie go kocham. Jednak zamiast kocham z moich ust padło słowo nienawidzę, a on poświęcił dla mnie życie. Razem z moimi rozmyślaniami zasnęłam.

Stoję na tej plaży. Na tej samej plaży, na której byłam dwa lata temu i popełniłam największy błąd, który teraz ma wpływ na całe moje życie. Stoję i patrzę na morze. Słyszę szum wody, a po mojej twarzy mimowolnie płyną łzy.
- Córeczko – słyszę za sobą i szybko się odwracam. – Nie płacz, proszę.
- Tato? Jakim cudem cię widzę?
- Przyszedłem, bo musisz wiedzieć, że cię kocham i nie żałuję tego, co zrobiłem dwa lata temu.
- Ja natomiast żałuję.
- Nie powinnaś. Wiem, że ludzie w nerwach mówią różne rzeczy. Nie obwiniaj się, proszę.
- Tak bardzo mi ciebie brakuje – kolejne łzy.
- Nie płacz. Nienawidzę, gdy to robisz, a teraz boli to jeszcze bardziej, bo wiem, że płaczesz przeze mnie.
- Przepraszam tato, za wszystko.
- Nie musisz mnie za nic przepraszać.
- Chciałabym, żebyś był obok.
- Słonko, co dzień jestem obok ciebie, lecz nie widzisz mnie. Słyszę i czuję to, co ty. Obserwuję cię dokładnie. Słucham tekstów, które tworzysz i jestem pod wielkim wrażeniem. Masz talent. Powinnaś coś z nim zrobić. Uwielbiam jak tworzysz piosenki z myślą o mnie. Jestem dumny z tego kim jesteś. Wydoroślałaś, bardzo mnie to cieszy. Doceń ludzi, którzy są dookoła ciebie. Nie stawiaj muru, daj do siebie dotrzeć. Wiem, że on cię zranił, ale nie możesz przez to odtrącać innych, przemyśl moje słowa. Kocham cię Alexandro.
- Ja ciebie też kocham, tatusiu...

- Alex! Śniadanie! – darł się Louis.
- Już słyszę. Nie musiałeś krzyczeć.
- Żartujesz sobie? Drę się od ponad 10 minut!
- Dobra, niech ci będzie. Wstaję – podniosłam się i zmierzyłam chłopaka wzrokiem. – Zadowolony?
- Nawet bardzo – wyszczerzył się i zaczął mnie pchać w stronę jadalni.
Powędrowałam za nim. Nialla i Katrin już nie było, więc spędziłam cały dzień z chłopakami. Nawet nie było źle. Poza Harrym... Irytuje mnie. Chwilami mam go dość. Przesiedzieliśmy cały dzień przed telewizorem śmiejąc się z różnych rzeczy. Gdy na dworze zrobiło się ciemno, poszłam do swojego pokoju i usiadłam z gitarą na parapecie. Spojrzałam wysoko w niebo i uśmiechnęłam się
- Wszystkiego najlepszego tato – wyszeptałam obserwując gwiazdy. – Tęsknię...

*perspektywa Katrin*

Cały dzień spędzony z Niallem. Od samego rana nie było nas w domu. Kilka fanów nas zaczepiło, ale szybko dali nam spokój. Byliśmy w restauracji, kinie i na London Eye. Najcudowniejsze miejsce jakie kiedykolwiek widziałam z najwspanialszą osobą, o jakiej można tylko pomarzyć. Takich dni mogłoby być więcej. Tylko my i nic więcej. Po całym dniu na nogach wróciliśmy do domu, do jakże zabawnej codzienności. Nie myliłam się, co do zdjęć z Erykiem. Ukazał się w Internecie artykuł. Po jednej stronie było moje zdjęcie z Erykiem, a po drugiej z Niallem. Było coś w stylu, że zabawiam się uczuciami. Jednak zdziwił mnie fakt, że pod artykułem internetowym nie było zbyt wielu obraźliwych tekstów. Cieszyłam się niezmiernie z tego powodu. Pierwszy tydzień Alex w Londynie minął dość... interesująco? Sądzę, że to odpowiednie słowo. Jest u nas już półtora tygodnia, bo przyjechała w czwartek, a już jest poniedziałek kolejnego tygodnia. Za tydzień chłopaki mają koncert, ale na szczęście tutaj, w Londynie. Co do Alex... Chyba powinnam z nią pogadać, bo zdarza się ostatnio dużo sytuacji, w których bierze ona udział z loczkiem. Nie mówię tu tylko o sytuacjach, gdzie chce go dosłownie pokroić. Coraz częściej stoją zdecydowanie zbyt blisko siebie, a
wtedy Harry obrywa, bo "narusza jej przestrzeń osobistą". Jednak coś tu jest na rzeczy. Muszę dziś odbyć dwie poważne rozmowy. Zacznę od Harrego, zdecydowanie od niego szybciej coś wyciągnę. Wstałam, wybrałam sobie strój i udałam się do łazienki. Włosy wyprostowałam, a rzęsy umalowałam tuszem. Zbiegłam na dół. W kuchni siedzieli już wszyscy i jedli śniadanie. Przywitałam się ze wszystkimi szerokim uśmiechem i kierując się w stronę koszyka z jabłkami cmoknęłam Niallera w policzek.
- Kitty – zaczęła Alex przyglądając mi się w skupieniu. – Co ty kombinujesz?
Ona zna mnie, zdecydowanie zbyt dobrze – pomyślałam.
- Nic – odpowiedziałam szybko z uśmiechem. – Dlaczego sądzisz, że coś kombinuje? Jesteś przewrażliwiona, Alexandro. Hazz, możemy pogadać?
- Tak, jasne – powiedział loczek szybko wstając od stołu.
- Obserwuję cię – posłała mi groźne spojrzenie blondynka.
- Jasne. Obserwuj póki możesz, bo zaraz mnie tu nie będzie – pokazałam jej język.
- To nic. Duchem będę z tobą.
- Gadasz jak ksiądz – zaśmiałam się i chwyciłam jabłko. – Chodź Hazz. Trochę świeżego powietrza dobrze nam zrobi.
- Idziemy na spacer? – zapytał zdezorientowany loczek.
- Jasne. Tam będę miała pewność, że nikt nie podsłuchuje – posłałam Alex szeroki uśmiech i poszłam założyć buty.
Po kilku minutach przyszedł gotowy Harold i wyszliśmy z mieszkania. Cały czas czułam na sobie znaczące spojrzenie chłopaka, ale ignorowałam je i szczerzyłam się jak głupia jedząc owoc.
- Więc Haroldzie – zaczęłam i spojrzałam na chłopaka. – Co cię łączy z moją przyjaciółką?
- Problem w tym, że nic – powiedział zrezygnowany, ale po chwili próbował się poprawiać. – Znaczy. Kompletnie nic nie łączy mnie z dziewczyną, która cały czas mi dogryza i ona mnie ani trochę nie interesuje.
- Jednak coś jest na rzeczy – spojrzałam na niego, a on w tym samym czasie na mnie, wpatrywałam się w jego tęczówki, wtedy zauważyłam w nich coś, przez co mój uśmiech stał się jeszcze większy niż do tej pory. – Hazz, ty się zakochałeś.
- Ja? Nie. Wcale nie.
- Czyli tak – westchnęłam i szłam dalej.
- Wiem, że ona mnie nie kocha – zaczął po chwili. – Dlatego cały czas walczę, walczę o jej miłość. Jeszcze nigdy niczego nie pragnąłem tak bardzo jak teraz pragnę jej uczucia.

*perspektywa Nialla*

Siedzę w swoim pokoju i przeglądam TT. Kat jeszcze nie wróciła ze spaceru z Harrym, więc siedzę sam. Przeglądam i odpisuję na wiadomości od fanów. Dawno do nich nie odpisywałem. Multum tych samym wiadomości proszących o follow back. No cóż. Może trochę to uzupełnię. Dodałem jeszcze zdjęcie z Kat, z pobytu w polce i napisałem do jednego z pracowników studia, bo miałem napisać, gdy dziewczyna się zdecyduje, a jeszcze tego nie zrobiłem. Całkowicie wyleciało mi z głowy. Umówiłem jej spotkanie z szefem na środę. Dziś poniedziałek, ale jak jej dziś nie powiem, to pewnie
zapomnę. Tak to już ze mną jest. Wyłączyłem laptopa i zszedłem na dół. W kuchni siedziała Alex z Joshem, a po chwili pojawiła się Kat z Harrym.
- Hej skarbie – podeszła i delikatnie mnie pocałowała.
- Wreszcie jesteś – zaśmiałem się podnosząc ją do góry.
- Jak słodko – skomentował Hazza.
- Aż się rzygać chce – dokończyła Alex.
- Koniec – w porę odezwał się Josh. – Robię herbatę. Może ma ktoś ochotę się napić?
- Ja malinową, jeżeli macie – odezwała się blondynka, a wzrok Katrin od razu powędrował na nią.

*perspektywa Katrin*

Czy mi się zdawało, czy ona poprosiła o malinową herbatę? Przecież... To niemożliwe. Jak? To, może teraz chwila wyjaśnienia: Alex pije zwykłą herbatę, gdy tęskni. Kawę, gdy jest zmęczona albo chce jej się spać. Herbatę z cytryną, gdy jest szczęśliwa albo ma dobry dzień. Miętę, gdy jest zdenerwowana lub smutna i malinową herbatę... gdy jest zauroczona lub zakochana.
- Alex? – zapytałam nadal na nią patrząc. – Jaką chciałaś herbatę?
- Z cytryną – szybko odpowiedziała.
- Nie, mówiłaś, że malinową – wtrącił Hazz.
- Zamknij się! Mówiłam, że z cytryną – zapewniała blondynka.
- Nie wierzę – powiedziałam patrząc na nią.
- To nie to o czym myślisz...
- Doprawdy? Możemy się przejść?
- Ale moja herbata...
- Alex! Na dwór i to już!
- Dobra, nie musisz się tak spinać, już idziemy.
Zeszła z blatu i zmierzyła Harolda spojrzeniem godnym mordercy, a następnie szybko poszła się przebrać. Po chwili wróciła gotowa do wyjścia, z którego najwyraźniej, ani trochę nie była zadowolona. Wiedziała, co ją czeka. Wyszłyśmy z mieszkania i zaczęłam rozmowę, gdy tylko opuściłyśmy posesję willi.
- Zauroczenie czy zakochanie?
- Żadne. Po prostu pomyliłam malinę z cytryną. Tak się zdarza.
- Naprawdę?
- Tak – chwilę się wahała, ale odpowiedziała.
- Co sądzisz o Harrym? – zbiegłam na inny tor rozmowy, a ona zmierzyła mnie wzrokiem.
- Jest irytujący i stara się być cały czas jak najbliżej. W dodatku te jego głupie teksty. Wkurza mnie.
- Nie sądzisz, że jest słodki?
- W su... NIE! – poprawiła się szybko.
- A te jego oczy – udawałam rozmarzoną, a kątem oka obserwowałam blondynkę.
- Zielone... Tak intensywna zieleń i... Stop! Kitty, do czego ty zmierzasz?
- Podoba ci się?
- Nie jest najgorszy.
- Kochasz go – zaśmiałam się patrząc jak jej wyraz twarzy się zmienia.
- Nieprawda.
- On cię kocha.
- Co w związku z tym?
- I ty go pokochaj.
- Nie Kitty, ja już kiedyś kochałam...
- Masz pewność, że to była miłość, a nie strata czasu? Cały czas mówiłam, że ten dupek na ciebie nie zasługuje, a ty nie słuchałaś. Alex, to nie była miłość, a jeżeli była to nie działała w dwie strony.
- Może i masz racje, ale nie potrafię się z tym pogodzić.
- Zrobisz to, co będziesz uważała za słuszne.

*perspektywa Alex*

"Zrobisz to, co będziesz uważała za słuszne." Nienawidzę, gdy gada ze mną jak jakaś wróżka. Zmusza mnie tym samym na rozmyślanie o tematach, o których myśleć nie chcę. Jednak coś w mojej głowie nakazuje mi cały czas myśleć o tym zielonookim idiocie. Nie chcę... ale te jego loczki, sposób w jaki na mnie patrzy, ten cudowny uśmiech, dołeczki w policzkach...
- Głupi mózgu, daj mi spokój! – nieświadoma krzyknęłam na całą ulicę, przez co brunetka wybuchła śmiechem. – No i z czego rżysz?!
- To ty posiadasz coś takiego jak mózg? – zapytała przez śmiech.
______________________________________________

łohoho. historia zaliczona, oby dobrze było. xd
No to zaczynamy rozkręcać znajomość Alex i Hazzy.
Zobaczymy, co z tego wyjdzie. xd
miłego czytania. ;3

3 komentarze: