czwartek, 6 czerwca 2013

Rozdział 85.

*perspektywa Liama*

- Złe wieści – powiedziałem patrząc na przyjaciół. – Za 5 minut zaczyna się koncert, a Harrego nadal nie ma.
Wszyscy siedzieliśmy jak na szpilkach. Niall poszedł pogadać z Paulem - nie wiem o co mu chodzi. W dodatku nie możemy się dodzwonić do Stylesa i dowiedzieć się za ile mógłby tu być. Kompletnie nic dziś nie jest dobrze. To jest wręcz straszne.
- One Direction! Minuta! – usłyszeliśmy krzyk, przez który jeszcze bardziej zaczęliśmy panikować.
Jest wręcz cudownie!

*perspektywa Harrego*

- Biegnij tam! – wydarła się na mnie Kay, gdy wbiegliśmy do budynku i usłyszeliśmy pisk fanek oznaczający, że chłopaki właśnie wbiegli na scenę.
Nasz samolot miał dość duże opóźnienie. W dodatku taksówka, którą zamówiliśmy utknęła w korku, a druga - złapała gumę! Świetnie! Takim oto sposobem biegliśmy całą drogę, a to wcale nie jest jakaś króciutka droga, aż do areny! W dodatku dziewczyna ma buty na wysokich obcasach, przez co wcale nie było jej łatwo.
- Witajcie! – usłyszeliśmy głos Liama, gdy już byliśmy za kulisami.
- No wbiegaj tam – rozdarła się i pchnęła mnie do wejścia na scenę.
- Mam dla was pewną wiadomość – kontynuował Li. – Harry...
- Właśnie wszedł na scenę – wysapałem do mikrofonu.
Wszystkie 7 par oczu nagle skierowały się na mnie, a ja oparłem ręce o kolana i próbowałem wyrównać oddech. Chłopaki posłali mi zdziwione spojrzenia, ale machnąłem ręką, na znak, że później wszystko wyjaśnię. W dodatku widziałem rozbawienie na twarzy wszystkich, którzy byli na scenie i nie widziałem o co chodzi, ale po chwili załapałem. Byłem w ubraniach Kat. Uderzyłem się otwartą ręką w czoło i przywitałem fanów. Zauważyłem jeszcze, że w specjalnym miejscu siedzi Perrie, więc nie przestając wygłaszać mowy powitalnej kiwnąłem dziewczynie, żeby podeszła pod scenę. Ta nie wiedziała o co mi chodzi - no tak, blondynka* - ale po chwili podeszła i podałem jej karteczkę, gdzie było napisane, że Kat jest za sceną. Przeczytała i szybko pobiegła po dziewczynę, na co ja się uśmiechnąłem.

*perspektywa Katrin*

Wpatrywałam się w sylwetki chłopaków. Nikt nie wiedział, że przyjechałam z Harrym, chciałam im zrobić niespodziankę. Gdy spojrzałam na scenę. Cała złość na blondyna pękła jak mały balonik. Jeszcze kilka minut temu byłam na niego wściekła... a teraz? Teraz patrzę na scenę i jedyne czego chcę to go przytulić.
- Kat! – usłyszałam znajomy głos i już po chwili byłam tulona przez blondynkę.
- Cześć Pezz – zaśmiałam się mocno tuląc dziewczynę.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś?! Jak mogłaś?! – udawała oburzoną, co wyczułam w jej głosie, ale nadal mnie nie puściła.
- Niespodzianka – odpowiedziałam, na co obie wybuchłyśmy śmiechem, po czym dziewczyna mnie puściła.
- A teraz serio – wypaliła nagle z całkowitą powagą. – Przyjechałaś się z nim pogodzić?
W odpowiedzi tylko prychnęłam i spojrzałam na nią błagalnym wzrokiem. To on zaczął kłótnię i ja nie będę szła mu na ugodę, żeby wszystko odkręcać. Sam mógłby się wysilić. Blondynka uważnie lustrowała mnie wzrokiem ściągając przy tym brwi, co trochę mnie rozbawiło.
- Wiem! Stęskniłaś się za moją wspaniałością i przyjechałaś mnie odwiedzić! – wyszczerzyła się, na co ja wybuchłam śmiechem, a ona mi zawtórowała.
- Ach, ta twoja skromność!
- Oj, no już mi tak nie schlebiaj – znowu wybuchła śmiechem. – Powaga. Kat?
- Kojarzysz kogoś takiego jak Philip Jones?
- Pewnie, że tak! Boże, ten gość jest tak utalentowany!
- Wreszcie ktoś wie o kim mówię – zaśmiałam się, po czym kontynuowałam. – Chce mnie poznać i jutro mam z nim spotkanie.
- Naprawdę? Boże, to wielkie osiągnięcie, Kat. Jestem z ciebie dumna – powiedziała po czym znowu mnie przytuliła.
Długo jeszcze rozmawiałyśmy i nawet nie zorientowałyśmy się, że chłopcy już mają przerwę. Nie zorientowałyśmy się dopóki nie usłyszałyśmy jak ktoś krzyczy moje imię. Od razu spojrzałyśmy w tamtą stronę i zauważyłyśmy Josha, Dana, Zayna, Liama oraz Louisa, którzy biegli prosto na nas. Perrie szybko uciekła, a cała piątka po chwili się na mnie rzuciła.

*perspektywa Nialla*

Szukałem po korytarzu chłopaków, którzy nagle mi gdzieś zniknęli i po chwili zobaczyłem ich tulących się na korytarzu. Spojrzałem na to zdezorientowany i uniosłem wyżej brwi.
- Chłopaki ja wiem, że Hazz przyjechał, ale to chyba lekka przesada.
- Co ja? – usłyszałem za sobą.
Szybko się odwróciłem i zobaczyłem już przebranego Stylesa. Jeszcze raz popatrzyłem na tulącą się zgraję, która powoli zaczęła się rozsuwać. Mimo, że stałem dobry kawałek od nich to wiedziałem, że porządnie zgnietli osobę, która była w środku. Patrzyłem zdziwiony raz na Harrego, a raz na rozsuwających się chłopaków, aż dostrzegłem drobną postać pomiędzy nimi. Przyjrzałem się dokładniej. Nie wierzyłem własnym oczom. Ujrzałem postać niewysokiej brunetki, która najwyraźniej łapała oddech po "ataku" jakiego doznała przez przyjaciół.
- Kat – powiedziałem bardziej do siebie zwracając na siebie uwagę wszystkich dookoła.
Nadal nie wierzyłem, że ona tam stoi. Jednak postanowiłem to sprawdzić osobiście. Szybkim
krokiem przemierzałem odległość, która nas dzieliła i już po chwili okręcałem się z dziewczyną w ramionach. Słyszałem jeszcze głośne "aww" wypowiadane przez przyjaciół, ale nie zwracałem na to uwagi. Wtuliłem się w drobne ciało Devine i schowałem twarz w jej włosach. Jedyne, co przerywało ciszę to moje "przepraszam" wypowiadane cały czas szeptem prosto do jej ucha. Nie odpowiadała tylko mocniej zacisnęła ręce na moim karku. Wiedziałem, że była na mnie zła. Sam byłem zły na siebie, że tak na nią naskakiwałem. Przecież ma prawo mieć znajomych. Nie mogę jej tego zabronić i mieć ją na wyłączność. Po prostu musze jej zaufać - to jedyne racjonalne rozwiązanie. Nie mogę jej stracić, nie potrafiłbym bez niej żyć. Bałem się nie słysząc żadnej odpowiedzi na moje przeprosiny, mimo iż ciągle powtarzałem jedno słowo. Gdy puściłem ją i lekko odsunąłem od siebie nie przestając oczywiście przepraszać spojrzałem na jej twarz.
- Zamknij się już i tul mnie – zaśmiała się i mocno przylgnęła do moje torsu.
Brakowało mi tego, ale nie było mi dane długo cieszyć się jej obecnością, bo nadszedł koniec przerwy. Pocałowałem dziewczynę w policzek i jako ostatni wbiegłem na scenę w doskonałym humorze.

*perspektywa Katrin*

Gdy chłopaki śpiewali kolejne piosenki, a ja siedziałam z Pezz postanowiłam dodać coś na TT.
Jednak ode chciało mi się to robić, gdy zobaczyłam TRENDY. Super. Nie dość, że nienawidzą Patryka to jeszcze atakują Alex. Szybko pokazałam to Edwards i ją również trochę to zdenerwowało. W sumie trochę to mało powiedziane. Zaczęła od razu gadać, że to niesprawiedliwe i że powinni zaakceptować dziewczynę, którą wybrał sobie ich idol, jednak przymknęła się od razu, gdy usłyszała, że czas na pytania z Twittera. W sumie ja też od razu się zamknęłam. To zdecydowanie najzabawniejsza część całego koncertu.
- Pierwsze pytanie – powiedział Liam i przeczytał je z dużego ekranu. – Harry dlaczego zgubiłeś się na koncert?
- Mój samolot miał drobne opóźnienie – zaśmiał się.
-  O! Znowu do ciebie – usłyszałam śmiech Zayna i po chwili dołączył do niego wścibski wzrok. – Czy ubrania, w których wbiegłeś na scenę należą do ciebie?
- Nie, to zdecydowanie nie są moje ubrania. Kolejne... Co za niespodzianka! Znowu do mnie. Czyje to były ubrania? – przeczytał pytanie i uderzył się z otwartej ręki w czoło. – Czy wszystkie pytanie będą o "moje" ubrania?
- Ale my też chętnie się dowiemy – wyszczerzył się Lou.
- I ty przeciwko mnie? – zapytał, a Tomlinson pokiwał energicznie głową na potwierdzenie, na co Harry głośno odetchnął. – Skoro tak bardzo chcecie wiedzieć... To były ubrania Katriny.
Chłopaki spojrzeli na niego z niedowierzanie i rozbawieniem w oczach, po czym nie zwracając uwagi na fakt, że są na scenie - wszyscy wybuchli śmiechem. Harry natomiast nerwowo przeczesywał swoje loki. Po chwili opanowali się i kontynuowali pytania i piosenki. Gdy koncert się skończył wszyscy pojechaliśmy do domu chłopaków, nawet udało mi się zaciągnąć tam Pezz.
- Kat, możemy porozmawiać? – usłyszałam nagle szept przy uchu.
Odwróciłam się i spojrzałam w niebieskie tęczówki, które były bardzo blisko mnie. Wiedziałam, że ten moment nadejdzie, ale nie chciałam by nadchodził tak szybko.
- Raczej musimy – szepnęłam i weszła na górę z chłopakiem.
______________________________________________________

wybaczcie, że tak późno, ale całkiem zapomniałam, że powinnam go dodać.
zajęłam się kolejnym razem z koleżanką i wypadło mi z głowy, że dziś czwartek.
wybaczcie. ;_;
miłego czytania. ;3

8 komentarzy:

  1. świetnie! :)
    to wejście Harrego! :D
    "-Harry... - właśnie wszedł na scenę..."
    Hahhaha! :D
    czekam na nextt! :P
    pozdrawiam, Magda. xx ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. taaak! Harry zdążył. Ale jego wejście na scenę - ♥
    Nie mogę się już doczekać rozmowy Kat i Niall'a. Dobrze, że ją przeprosił, ale i tak jestem ciekawa co będzie się działo podczas rozmowy. Albo po niej ^^
    Dobra, wczesne wstawanie mi nie robi za dobrze. xD
    W każdym bądź razie, czekam na kolejny i to smutne że do soboty jeszcze 2 dni. :<



    http://theway-i-feel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. oooo ! no we w takim momencie ! :D Jeju nie wytrzymam do soboty !!:D
    Mam tylko nadzieję, że będzie dobrze :D BŁAGAM ! :D To najwspanialsza para na świecie :D
    A tak w ogóle Harry jest boski :D hahahahahah ♥♥
    No normalnie ja nie wytrzymam do tej soboty !! :D
    Pewnie, że czekam ! :D
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Super <3 czekam na nn ;)
    ~Jus

    OdpowiedzUsuń
  5. Prosiłaś o powiadamianie, tak więc piszę:
    Nowa notka na: http://blaise-georgia.blogspot.com/
    Nie wiem czy czytasz, komentarzy od Ciebie chyba nie widzę, coć mogę się mylić.. :) Powiadamianie jest naprawdę nużące i prosiłabym, żebyś tu odpisała, czy chcesz być dalej powiadamiana, czy rezygnujesz. ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie musisz powiadamiać. ;)
      wbijam tam w wolnych chwilach, więc i tak widzę rozdział jeżeli takowy się pojawia.

      Usuń
  6. Świetny, bardzo ciekawy :) Wejście Harrego .. <3 :D

    W wolnej chwili zapraszam na 21 rozdział :))
    http://one-direction-story-by-my.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń