wtorek, 26 marca 2013

Rozdział 42.

Zamachnęłam się i w tej samej chwili poczułam jak ktoś obejmuje mnie w talii tym samym odsuwając od mojego celu. Usłyszałam kojący, melodyczny szept.
- Jestem tu Kat. Nie warto, on właśnie tego chce, chce cię sprowokować. Nie pozwól mu na to, nie daj się, skarbie – wyszeptał mi prosto do ucha Nialler.
Te słowa bardzo mi pomogły, tym samym uspokajając mnie. Odwróciłam się i spojrzałam na mojego wybawcę. Ujrzałam cudownie lśniące tęczówki, które dawały mi ukojenie. Stanęłam na palcach i złączyłam nasze usta. Dopięłam swego, bo Dylan najwyraźniej był rozwścieczony, co mnie bardzo satysfakcjonowało. Zdawałam sobie sprawę, że gdyby nie Horan to dałabym upust emocjom i uderzyłabym go, co wiązało się z powrotem starej mnie, czyli agresywnej i aroganckiej gówniary, która ma gdzieś uczucia innych i swoje, a co najgorsze zatęskniłabym za alkoholem i narkotykami, a na to przecież nie mogłam sobie pozwolić. Nie teraz, gdy mam Nialla, odzyskałam Josha i przybyło do mojej rodziny sześć kochanych osób, do których się przywiązałam. Gdy odkleiłam się od blondyna i otworzyłam oczy zostałam oślepiona przez blask fleszy. Rozejrzałam się i nie ujrzałam Dylana, ale dookoła było mnóstwo reporterów i kilku przyglądających się z uwagą fanów.
- Na nic nie odpowiadaj – szepnął Niall i chwycił moją dłoń.
- Czy to prawda, że planujecie ślub? Katrin zamierzasz ukończyć szkołę? Co z trasą koncertową? Katrin pojedzie z wami? Jak podobało wam się w rodzinnych miastach? – przekrzykiwali się paparazzi.
Szliśmy w stronę domu, a oni cały czas się przepychali i zadawali pytania. W końcu dotarliśmy do domu. Tak strasznie się cieszyłam, że będzie wreszcie chwila odetchnienia, ale oczywiście jak to się mówi "nie dla psa kiełbasa".
- Wreszcie spo... – urwałam, gdy zobaczyłam, co się dzieje w domu.
Louis i Eleanor rzucali się popcornem na kanapie, Liam uciekał przed Danem, który ganiał go z... CHWILA. Dlaczego Liam ucieka przed łyżkami, które trzyma Dan? I dlaczego Dan trzyma łyżki i biega po domu jak idiota? Natomiast Harry uciekał, również po całym domu, przed Joshem, który ganiał go z... O NIE! MOJA PROSRTOWNICA! Boże, z kim ja żyję? Cały dywan jest w mące? Szlag, co oni tu robili, że dywan w salonie jest w mące? W dodatku stłuczony wazon przy schodach.
- Mówiłaś coś kotku? – zaśmiał się Niall widząc moją minę.
- Idioci – wymamrotałam śmiejąc się.
Wyminęłam ganiających się chłopców. Czasem ciężko pomyśleć, że oni są pełnoletni. Zachowują się gorzej niż dzieci. Chwyciłam jedno z jabłek i usiadłam na blacie jedząc je. Po chwili usłyszałam trzask. Norma, pewnie znowu coś popsuli, ale nagle do kuchni wpadł blondyn, a ja obdarzyłam go pytającym spojrzeniem.
- Josh, spadł ze schodów – oznajmił przeczesując ręką włosy.
- Co za ciota – wybuchłam śmiechem i zeskoczyłam z blatu, a następnie cały czas się śmiejąc wpadłam do salonu.
- Boże, moja głowa – jęczał brat leżąc na samym dole wysokich schodów.
- Spójrz na to z tej strony – zaczęłam nadal się śmiejąc. – Może poprzez uderzenie trochę zmądrzejesz?
- Albo zgłupieje – wtrącił Harry.
- Jemu to już nie grozi Hazz.
Skierowałam się do łazienki na dole po drodze mijając Harrego, który próbował podnieść mojego, "mądrego" braciszka. Weszłam do toalety i zobaczyłam łyżeczkę wbitą w odpływ zlewu. Próbowałam ją wyciągnąć, ale ani drgnęła.
- Chłopaki! – rozdarłam się, a winowajcy po chwili pojawili się w pomieszczeniu. – Zabawna sprawa. Kto mi powie, co w zlewie robi łyżeczka?
- Ganiałem z nią Liama, ale później ją wyrzuciłem, więc to nie ja – wybronił się Dan.
- Dlaczego ganiałeś z nią Liama?
- Bo zarysował mi gitarę!
- Taa. To wszystko wyjaśnia – przewróciłam oczami. – Swoją drogą, Liam, dlaczego uciekałeś przed łyżeczką?
- Bo wiesz, ja się tak trochę boję łyżeczek – wytłumaczył drapiąc się po głowie.
- To dlatego wszystko jesz widelcem?
- No dokładnie.
- To jest dla mnie dziwne, ale nieważne. Zróbcie coś z tą łyżką i to już – wyminęłam ich i usiadłam na kanapie obok brunetki. – Co oglądasz?
- W sumie to nic, ale zaraz coś znajdziemy – uśmiechnęła się.
- No zobaczymy, co wynajdziesz.
- To zależy, co lubisz.
- Wiesz. Jest 17:00, możemy pójść do sklepu, zaopatrzyć się w jedzenie i popcorn i zrobić maraton filmowy, co ty na to?
- Genialny pomysł. Idziemy!
- No dobra – wstałam, założyłam buty i poszłam za dziewczyną.
- Chłopcy my idziemy! – krzyknęła zawiązując sznurówkę swoich vansów.
- Gdzie? – wpadli nagle wszyscy do przedpokoju.
- Do sklepu, a któryś z was może skoczyć do wypożyczalni po jakieś filmy, bo robimy maraton – wyjaśniłam.
- To my zaraz skoczymy i coś zorganizujemy, zadzwonimy jeszcze do Zayna to może razem z Perrie wpadną. Uważajcie na siebie – wyszczerzył się blondyn i dał mi buziaka w policzek.
Uśmiechnęłam się do niego i wyszłam za dziewczyną. Dochodziłyśmy do wyjścia z posesji, wtedy zauważyłyśmy kilku fotografów. Spojrzałyśmy na siebie, założyłyśmy okulary i stwierdziłyśmy, że jedzenie jest najważniejsze, więc ruszyłyśmy dalej. Przepchałyśmy się obok reporterów i zmierzałyśmy w stronę sklepu. Zaczęłyśmy pakować do koszyka wszystkie rzeczy, które lubiłyśmy. El była ode mnie wyższa, więc sięgnęła na górną półkę po popcorn i wtedy ktoś na nią wpadł przez, co brunetka upadła.
- El, nic ci nie jest? – zapytałam podając jej rękę.
- Poza tym, że obiłam sobie pośladki to jest dobrze – podała mi dłoń i pomogłam jej wstać.
- Zawsze mogę ci je wymasować, to przecież przeze mnie – wymamrotał jakiś chłopak dziwnie się szczerząc.
- Idiota – powiedziałyśmy razem i zmroziłyśmy rudego wzrokiem.
- Rude, brzydkie, a takie pewne siebie – marudziła Elka, gdy minęłyśmy chłopaka, a ja wybuchłam śmiechem.
- Chyba tyle wystarczy, nie sądzisz? – zapytałam, gdy szłyśmy dalej z pełnym koszykiem.
- Żartujesz sobie – zaśmiała się. – Z tobą i blondynem to cały ten sklep by nie wystarczył. Chodź, jeszcze trochę rzeczy i wychodzimy.
- Jak chcesz.
Z uśmiechem szłam dalej i pakowałam razem z moją towarzyszką różne rzeczy. Parę małych dziewczynek podeszło i prosiło nas o autografy, na co z uśmiechem je dawałyśmy, bo tak słodko prosiły. W końcu spojrzałam na koszyk i coś sobie uświadomiłam.
- El, jak my to wszystko doniesiemy?
- Wiesz, że o tym nie pomyślałam? – zaśmiała się. – Idziemy do kasy, a ty dzwoń po taksówkę.
Wyjęłam telefon i zadzwoniłam po auto. Wypakowałyśmy nasze, "małe" zakupy na taśmę, a wszyscy patrzyli na nas z dziwnymi minami, ale gdyby wiedzieli, że mamy w domu siedmiu głodomorów to na pewno, by przestali. Zapakowałyśmy i zapłaciłyśmy za wszystko. Wyszłyśmy przed budynek, gdzie taksówkarz już na nas czekał. Całą drogę gadałyśmy i głośno się śmiałyśmy, a kierowca teatralnie wywracał oczami albo robił dziwne, ale przy tym śmieszne miny. Zapłaciłyśmy za podróż i obładowane torbami, ale głośno śmiejąc się wpadłyśmy do mieszkania. Od razu zauważyłyśmy dziwne spojrzenia Liama, Dana, Josha i Zayna, ale zignorowałyśmy je.
- Zayn! Jesteś?! Pezz też? – pytałam uradowana.
- Kat, Elka – usłyszałam wesoły pisk w kuchni.
- Perrie – krzyknęłam razem z brunetką i pobiegłyśmy do pomieszczenia.
- Baby – usłyszałyśmy krótki komentarz chłopców.
Blondynka od razu zeskoczyła z blatu i rzuciła się na nas. Wszystkie wybuchłyśmy śmiechem i tuliłyśmy się do siebie.
- Dziewczyna – zaczęła nagle Pezz. – Dusicie mnie tymi torbami.
- Przepraszamy – powiedziałam z uśmiechem szybko ją puszczając. – Teraz pomóż nam wszystko rozpakować.
- No dobra, to co kupiłyście?
- Łatwiej będzie wymienić czego nie kupiłyśmy – zaśmiała się Elka.
Blondynka zrezygnowała z dalszych pytań i razem z nami wsypywała rzeczy do różnych misek i zanosiła je na stół do salonu. Gdy już prawie kończyłyśmy wszystko rozkładać do domu wpadł Harry, Tommo i Nialler z filmami. Mieli kilka komedii, jedno romansidło i kilka horrorów. Oczywiście zaczęliśmy od komedii, która była przezabawna, później były horrory. Nie bałam się, ale siedziałam wtulona w blondyna. W połowie czwartego filmu przekąski się kończyły, a Harry, Louis i Elka już spali, gdzieś przy jego końcu ja również zasnęłam. Obudził mnie wielki huk. Głośno drgnęłam, bo był bardzo głośny i rozejrzałam się w poszukiwaniu jego przyczyny. Zobaczyłam różową walizkę u dołu schodów. Okazało się, że "zdolny" Tomlinson miał ją znieść, ale jak na niego przystało przez przypadek wypadła mu z ręki i spadła. Wywróciłam oczami słysząc to, a następnie wybuchłam śmiechem.
- No to ja już się zbieram – przerwała mi brunetka.
- Ale jak to?
- Wracam do domu.
- Musisz?
- Tak, praca wzywa, ale niedługo znowu przylecę i mam nadzieję, że się zobaczymy.
Nie odpowiedziałam tylko mocno przytuliłam do siebie dziewczynę, która odwzajemniła uścisk. Było mi smutno, że już odjeżdża, ale pocieszałam się faktem, że już jutro przyleci Alex, no i jest jeszcze Perrie. Wyobrażałam sobie, co będzie się działo po przyjeździe mojej przyjaciółki. Czy wywoła burze jak zawsze? Dużo pytań, brak odpowiedzi. Wszyscy spali, a ja byłam pewna, że na pewno mi się to już nie uda. Tommo jedynie nie spał, ale on pojechał odwieźć Elkę, więc tak jakby zostałam sama. Wbiegłam na górę. Wzięłam prysznic, ubrałam się i umalowałam rzęsy tuszem. Było dziś bardzo ciepło, co rzadko kiedy zdarza się w Londynie. Wysuszyłam włosy i zostawiłam je rozpuszczone. Zeszłam na dół, rozejrzałam się po salonie. Godzina 12:45, a wszyscy spali, uśmiechnęłam się na ich słodki widok. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi, cały czas się uśmiechając powędrowałam do nich. Pociągnęłam je do siebie i ujrzałam...
____________________________________

PATRZCIE: http://besty.pl/2235172 *,*
mamy już 42 rozdziały. łuhuhu. xd
jednoznacznie wszyscy chcieliśmy, aby Kat przywaliła Dylanowi, ale ona taka nie jest.
przynajmniej na razie taka nie jest, hahah. xd
Jak myślicie kto zapukał do drzwi? :):*
miłego czytania. ;3

6 komentarzy:

  1. Boooskie jak zawsze ;D Czekam na kolejną część. Mam nadzieję, że dodasz ją szybko ;p co do tego besta to genialny i ktoś zajebisty to napisał ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Przynajmniej narazie taka nie jest? uhuhuh :D
    Czyżby coś się szykowało xd
    Boooże cenię człowieka, który napisał tego besta do którego dałaś link ;)Piękny... *.*
    Czekam nn <33
    Zapraszam do mnie na 9 rozdział :**
    http://one-direction-story-by-my.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. jak zawsze super ! :D czekam na kolejny :D ♥ Ciekawe jak sie to dalej potoczy :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyżby Dylan ? Zobaczymy. Już nie mogę się doczekać kolejnego.
    "przynajmniej narazie"? Czyżby to znaczyło, że Kat będzie niegrzeczna? :D Podoba mi się to. :>


    http://theway-i-feel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń